Heh.. moja galeria wzbogaca się właśnie o kolejny post w kategorii On. Niezmiernie cieszy mnie fakt, że panowie porzucają skorupki ( nieśmiałości? ) i coraz chętniej stawiają się przed mój obiektyw!
Dziś spotkanie z Sylwestrem i jego wieloma obliczami….
Dziękuję bardzo Asi za asystę, właścicielowi klubu P4 oraz kustoszowi ruin zamku w Świnach za udostępnienie wnętrz…
To był kawał dobrej zabawy ( chociaż momentami się bałam! ).. :)





















W świąteczny ( lany ) poniedziałek odbył się Chrzest Święty małej Amelki…
Zapraszam na krótki fotoreportaż z tego pełnego emocji dnia…
















Zapraszam na króciutki spacer z Agnieszką i Krzyśkiem po jednym z najbardziej romantycznych miast Europy. Z różnych względów czasu na spacerowanie w komplecie nie było za dużo. Trzeba go było wycisnąć jak cytrynkę….
Ich bliskość i sposób w jaki “są parą” zawsze rozczula mnie do łez… i oni doskonale o tym wiedzą ;) Cieszę się, że pozwolili mi na podglądanie w tak pięknych “okolicznościach przyrody”.
Po cichutku myślimy o powrocie w te miejsca jesienią, już po październikowej ceremonii wymiany obrączek ;)









I jeden ślubny kadr z okolic Luwru :) :

..mam za sobą nareszcie dłuuugo wyczekiwaną sesję z bliźniaczkami Zuzią i Zosią…oraz Natalią – mamą dziewczynek…
Istnieje cichy plan, który mówi o tym, że sesja ta będzie miała ciąg dalszy – już z udziałem taty… Szczerze wierzę, że nam się to uda! już niebawem..
Tymczasem zapraszam do obejrzenia efektów naszego wtorkowego spotkania…








Poniżej kilka fotografii z pewnego upojnego wiosennego popołudnia spędzonego w towarzystwie pewnych zacnych kobietek! Pozowała Roxana ( przy okazji zapierając nam dech swoją oryginalną urodą ), malowała i stylizowała Dominika, Agnieszka biegała z blendą, dzika dzikość natury dziko się dziczyła!! W tym czasie mnie udało się “ciachnąć” kilka ujęć…. Dziękuję całemu dream teamowi ( i łaskawym kleszczom…- bo nas nie chciały… )!









Paulina to delikatna dziewczyna o cudownym uśmiechu, dłuuuuugich nogach i głosie Nell z “W pustyni i w puszczy”.
Jest naturalna, zrelaksowana, bezproblemowa i urocza – ta sesja zdjęciowa to była czysta przyjemność. Dziękuję :)
..aha! i tym razem nie obyło się bez niewinnego wtargnięcia mojego kota na plan zdjęciowy.. Mysza chyba zaczyna to lubić.. ja – na pewno!










.. wróciłam.. szczęśliwa, zmęczona, nasycona, schodzona ( znaczy – nadal leczę zakwasy ), przepełniona wrażeniami… Aż trudno uwierzyć, jak ciepło może być o tej porze roku w innej części tego malutkiego kontynentu – tam już późna wiosna i 30 stopni!
Zdjęć przywiozłam spoooro… Tutaj tylko niewielka próbka.. Wieeelkie podziękowania dla towarzyszy podróży Agi, Karoli i Krzyśka :*
… już niebawem paryskie zdjęcia narzeczeńskie!































