Trafił mi się wyjątkowy chudzielec :D do tego jeszcze wyjątkowo pozujący…
Asia - jak już zdążyło stwierdzić kilkoro moich znajomych fotografów i fotografek – ma “to coś”, tę naturalność, swodobę i niewymuszony styl pozowania. Nieoszlifowany diament…
Sama sesja powstała w niełatwych warunkach… było ciemno, lecz z założenia nie chciałam tutaj sztucznego światła – wszystko by popsuło.. Chciałam, żeby zdjęcia kojarzyły się “analogowo”, miały leniwy i refleksyjny nastrój, chociaż jest tu i spora dawka kokieterii.. :D:D Jak zwykle świetnie spisał się kot :D
To był równiez przemiło spędzony czas, mam nadzieję na więcej wspólnych sesji zdjęciowych.. może coś w plenerze….. oby do wiosny zatem!















Bohaterka dzisiejszego posta jest aktorką i to własnie na potrzeby jej zawodowego portfolio powstała nasza sesja zdjęciowa. Założeniem było pokazanie wachlarza jej możliwości aktorskich.
Jak to zwykle bywa, kiedy dziewczyny spotykają się z kilkoma walizkami ubrań i aparatem – praca nad zdjęciami szybko przeobraziła się w dziewczyńską zabawę konwencjami, wygłupy i podróże przez epoki ( czyt. walizki! ). Muszę przyznać – emocje bywały skrajne..mam nadzieję, że to widać na zdjęciach…
Poniżej tylko mały fragment efektów tej sesji…
Jestem pewna, że o Justynie jeszcze wszyscy usłyszymy ( i zobaczymy!! ). Powodzenia :)














Jak mówi stare przysłowie: “..co się odwlecze, to nie uciecze..”. Po latach planowania i “zamiarów” wreszcie pięknej Ewie i mnie udało się spotkać i zrealizować plan klasycznej sesji glamurowej. ..Mam wrażenie, że to nie jest nasze ostatnie spotkanie.. ;)










… był zimno, mgliście ( “… jedno wielkie… NIC…” ) i raczej szybko… :) Poniżej kilka kadrów ze spotkania z Martą…












… to był bardzo udany dzień.. – wymarzona pogoda, zrelaksowana atmosfera, współpraca idealna… Z Dagmarą osiągnęłyśmy ten rodzaj porozumienia, który nie potrzebował zbędnych słów… I pomimo, że momentami zwijałyśmy się ze śmiechu, w efekcie zdjęcia wyszły nam ciche, bezludne, sentymentalne, troszeczkę oniryczne, jesienne…. Lubię tę sesję..


















Sesja z Olą to mocno stylizowana przygoda, dwie odmienne bajki, wcale nie dla dzieci…
..jedna – to opowieść o tęsknocie, pragnieniach i nadziei, druga o rozpaczy i zagubieniu, ale też i o walce…. Tak myślę..
Dziękuję Kasi Pieli za cudowną asystę i Oli za pełne poświęcenia pozowanie ( nie ma to jak bliskie spotkania z mrówkami.. ). Po raz kolejny dziękuję też właścicielowi pewnego okolicznego dworku i folwarku i parku za udostępnienie plenerów:)








Dzisiaj spotkanie z Kasią… Proste kadry, oszczędna obróbka… w przypadku fotografowania tej piekności nic więcej nie trzeba…





Poniżej kilka fotografii z pewnego upojnego wiosennego popołudnia spędzonego w towarzystwie pewnych zacnych kobietek! Pozowała Roxana ( przy okazji zapierając nam dech swoją oryginalną urodą ), malowała i stylizowała Dominika, Agnieszka biegała z blendą, dzika dzikość natury dziko się dziczyła!! W tym czasie mnie udało się “ciachnąć” kilka ujęć…. Dziękuję całemu dream teamowi ( i łaskawym kleszczom…- bo nas nie chciały… )!









Paulina to delikatna dziewczyna o cudownym uśmiechu, dłuuuuugich nogach i głosie Nell z “W pustyni i w puszczy”.
Jest naturalna, zrelaksowana, bezproblemowa i urocza – ta sesja zdjęciowa to była czysta przyjemność. Dziękuję :)
..aha! i tym razem nie obyło się bez niewinnego wtargnięcia mojego kota na plan zdjęciowy.. Mysza chyba zaczyna to lubić.. ja – na pewno!










Dzisiejszy dzień sponsoruje łaskawa pogoda i łaskawy przypadek… dobrze się złożyło…
Wiosna!







