Ostatnio pojechałam z wizytą :) w ukochane miejsce, odwiedzić ukochanych ludzi…
I nie ma co więcej pisać, nie wiem co pisać – wszystko widać :D













.. wróciłam.. szczęśliwa, zmęczona, nasycona, schodzona ( znaczy – nadal leczę zakwasy ), przepełniona wrażeniami… Aż trudno uwierzyć, jak ciepło może być o tej porze roku w innej części tego malutkiego kontynentu – tam już późna wiosna i 30 stopni!
Zdjęć przywiozłam spoooro… Tutaj tylko niewielka próbka.. Wieeelkie podziękowania dla towarzyszy podróży Agi, Karoli i Krzyśka :*
… już niebawem paryskie zdjęcia narzeczeńskie!
































.. i miejsca moje ukochane… Dzięki dziewczyny..
















Dzisiaj troszkę prywaty i wspomnień zdjęciowych z jesiennej wyprawy w Góry Sowie… Jesienna aura okazała się niezykle łaskawa, kolory cieszyły oczy, towarzystwo radowało, całość – naładowała bateryjki na full….















Zawsze jest tak, że trzeba kontynuować tradycję… I ja chciałam przedstawić mojego zwierzaka :-)
ukochaną kotkę … wielkiego psotnika i niesamowitego słodziaka…





SERDECZNIE ZAPRASZAM. Wrocław, ODA FIRLEJ.
“Nie ma materii martwej, martwota jest jedynie pozorem, za którym ukrywają się nieznane formy życia”
Bruno Schulz “Sklepy cynamonowe”
