Część pierwsza, czyli ceremonia w cerkwi do obejrzenia TUTAJ.
…tymczasem na zewnątrz goście już składają życzenia, a obok na gitarze przygrywa jeden z nich…

… i już czas na wesele!




…ZROBIŁO SIĘ PÓŹNO I DZIECI, JAK TO DZIECI – ZROBIŁY SIĘ COOORAZ BARDZIEJ ŚPIĄCE….

DOROŚLI – WRĘCZ PRZECIWNIE :D

















Ślub Julii i Szymona był dla mnie spełnieniem jednego z moich małych fotograficznych marzeń…
Jakiś milion lat temu wraz z grupą przyjaciół wysiadłam z pociągu w okolicach Gorlic i ruszyłam z plecakiem na plecach ( oczywiście! ) eksplorować Beskid Niski. Tam zafascynowała mnie kultura łemkowska, przepiękne cerkwie, otwarci i uśmiechnięci ludzie, muzyka i historia.
Nawet miałam kiedyś przyjemność bawić się na podobnym weselu! Jednak FOTOGRAFOWANIE ślubu i wesela dwuwyznaniowego to sprawa wyjątkowa. Bez wątpienia wspaniały dzień!
Materiału zdjęciowego jest ogrom.. – będę musiała chwalić się jego próbką w 2 odsłonach…. Dzisiaj kilka kadrów z przygotowań, z targów o Pannę Młodą oraz z ceremonii ślubu. Zapraszam…
CZĘŚĆ DRUGA TUTAJ….



















To był piękny ślub i weselicho jak się patrzy…. Zapraszam do zerknięcia na poniższy fotogreportaż.



















Zapraszam do obejrzenia fotoreportażu ze ślubu Ani i Sławka…. Dla mnie to był “wyciskacz łez” i nie pytajcie dlaczego.. tak po prostu było. Wzruszająco.
aha.. i jeszcze – polecam wszystkim Młodym Parom salę weselną w hotelu Oławian w Oławie – Wasz fotograf i kamerzysta będą przeszczęśliwi ( również ) ;)



















Couple of words in English first:
Thank you Mr & Mrs Van Rooijen for inviting me to your wedding. I’ve spent in Linton some of the best moments in my life. It was very touching for me to come back and to see the next chapter of your love is starting. Congratulations to both of you, hope you have a long and happy life together. … and of course – sorry for my English ;)
xxx
No właśnie… teraz nie wiem, co napisać… od początku: kilka lat temu mieszkałam w niewielkiej miejscowości niedaleko Cambridge w Wielkiej Brytanii. Tam poznałam wspaniałych ludzi, którzy szybko stali mi się baaardzo bliscy. Byłam też świadkiem, jak rodzi się i rozkwita miłość pomiędzy Wes’em i Sheeną.
Minęlo trochę czasu, ja wróciłam do Polski, tych dwoje wróciło do Południowej Afryki, skąd pochodzi Pan Młody. Nagle okazało się, że zostanę “photo lady” na ich ślubie. Wróciłam więc do UK, zobaczyłam, wzruszyłam się, sfotografowałam. Krótki reportaż poniżej. Zapraszam
































