Witam… Jakoś dawno, daaawno nic się tutaj nie działo…. Znaczy pracy była maaasa i nie stało czasu na pogaduchy, czy samochwałki….
Mus wreszcie cosik tutaj naskrobać…
Może zacznę od kilku fotek z wczorajszej minisesyjki z Agatą z Lwówka Śląskiego.
Stopniowo postaram się wrzucać posty z datami wstecznymi i pochwalić się kilkoma sesyjkami z mijającego właśnie roku.
Wszystkim dobrego, lepszego Nowego Roku życzę. Marzenia się spełniają!
Marysia
Dzieci, Ona, Uncategorized | 15-12-2009
Paris & Pete
On, Ona, Ona i On, Plener ślubny, Ślub i Wesele | 28-07-2009
Z Madzią( Paris ), Piotrkiem( Pete ) i Robertem odwiedziliśmy dzisiaj zamek Grodziec. Jego architektura i tzw. “okoliczności przyrody” dały nam spore pole do popisu podczas tego pleneru poślubnego. Konwencja klasycznych czarno-białych zdjęć wydała mi się najbardziej odpowiednia do oddania klimatu miejsca i charakteru modeli. Mam nadzieję, że Parze Młodej się spodoba….
M – dla Morawski Studio
Ona | 24-07-2009
M zawitała do Morawski Studio z zamówieniem na sesję-prezent dla męża. Zgodnie z gustem i preferencjami naszej modelki odstąpiliśmy od zróżnicowanych rekwizytów, a skupiliśmy się raczej na artystycznym spojrzeniu na kobietę. Gra światłocienia, dynamika w rozwianych włosach, i to co najważniejsze dla każdego fotografa portrecisty – spojrzenie, to te elementy zagrały dzisiaj główne skrzypce. Próbka fotografii z tej sesji poniżej.
Targi Ślubne – dla Morawski Studio
Ona, Plener ślubny, Ślub i Wesele | 24-05-2009
Kilka fotografii wykonanych przy okazji odwiedzin na Lubińskich Targach Ślubnych zorganizowanych przez AFR Studio 2000 i CK MUZA.
Spotkanie z Hania było niedługie, ale za to baaardzo radosne. Sesja odbyła się w przesympatycznej atmosferze, bo ta dziewczyna aż tryska optymizmem, jej uśmiech zaraża a spojrzenie… sami zerknijcie…
Castle Party Bolków
Muzyka, Ona, Portret | 28-07-2008
Manekiny, czyli sesja London Calling
Manekiny, Ona | 03-05-2008
Manekiny to jeden z ulubionych tematów fotograficznych. Pamiętam, że pierwszy raz zafascynowały mnie manekiny spotkane pięć czy sześć lat temu na jednej z zatłoczonych, handlowych ulic Londynu. Były – w odróżnieniu od masy ludzi polującej na przeceny – takie spokojne i statyczne. Patrzyły, zdawały się porozumiewać między sobą wzrokiem, niektóre były znudzone lub zdumione tym całym zamętem za szybą. Właściwie, to chyba na swój sposób ukoił mnie właśnie ten ich spokój. I tak to się zaczęło. Połknęłam bakcyla.












































